Czym subdomena różni się od podkatalogu, dlaczego blog na subdomenie szkodzi SEO i kiedy warto ją zastosować - z pułapką porzuconych rekordów DNS.
Subdomena to przedrostek przed Twoją domeną - w adresie sklep.twojafirma.pl subdomeną jest „sklep". Technicznie to osobny wpis w DNS, mogący prowadzić na zupełnie inny serwer niż domena główna. Kluczowa zasada wyboru brzmi: treści budujące pozycje w wyszukiwarce umieszczaj w podkatalogu, a systemy i aplikacje na subdomenie.
Poniżej: czym subdomena różni się od podkatalogu, kiedy każde z tych rozwiązań jest właściwe, dlaczego blog na subdomenie to najczęstszy błąd, jaki naprawiamy u klientów, oraz cztery praktyczne wskazówki - w tym jedna dotycząca zagrożenia, o którym mało kto pamięta.
Subdomeny możesz utworzyć dowolnie wiele i całkowicie za darmo - to nie są osobne domeny, tylko rozgałęzienia tej, którą już masz. Zakładasz je w panelu hostingu (pokazuje to przewodnik po DirectAdmin), a od strony DNS jest to zwykły rekord typu A lub CNAME (podstawy: przewodnik po rekordach DNS).
Ich supermocą jest niezależność: subdomena może stać na innym serwerze, działać na innej technologii i mieć własne zabezpieczenia. Awaria albo włamanie w jednym miejscu nie musi dotykać drugiego.
Google traktuje subdomenę w dużej mierze jak osobny serwis. Autorytet zbudowany na domenie głównej nie przelewa się na nią automatycznie, a linki prowadzące do subdomeny nie wzmacniają bezpośrednio strony głównej. W praktyce oznacza to, że blog pod adresem blog.twojafirma.pl buduje pozycje wolniej, niż budowałby jako twojafirma.pl/blog.
| Podkatalog (/blog) | Subdomena (blog.) | |
|---|---|---|
| Autorytet | wspólny z całą stroną | budowany w dużej mierze osobno |
| Efekt treści | wzmacnia całą domenę | wzmacnia głównie siebie |
| Konfiguracja | prostsza, wszystko w jednym miejscu | osobny system, osobne aktualizacje |
| Izolacja awarii | brak - wspólne środowisko | pełna |
| Certyfikat SSL | ten sam | wymaga własnego |
Reguła praktyczna: treści, które mają wspierać pozycje firmy (blog, poradniki, oferta, opisy usług) trafiają do podkatalogu. Systemy i aplikacje (panel, poczta, staging, API) trafiają na subdomenę.
Najczęstszy błąd, jaki naprawiamy u klientów: blog firmowy wystawiony przez lata na subdomenie i „dziwnie słabe" efekty pozycjonowania, mimo regularnego publikowania. Przeniesienie treści do podkatalogu jest wykonalne, ale wymaga kompletu przekierowań i kosztuje kilka miesięcy odbudowy - dlatego lepiej wybrać dobrze na starcie. Jak układać treści pod pozycje, opisuje SEO dla początkujących.
Przy tłumaczeniach strony sprawdzają się wszystkie trzy modele - katalog (twojafirma.pl/en/), subdomena (en.twojafirma.pl) i osobna domena krajowa. Dla większości małych i średnich firm najprostszy i najskuteczniejszy jest katalog: cała moc zostaje na jednej domenie, a konfiguracja jest o rząd wielkości łatwiejsza w utrzymaniu.
Formalnie - również subdomeną. Dlatego strona musi działać w obu wariantach, z www i bez, z przekierowaniem 301 na jedną wybraną wersję (jak je ustawić: przekierowania 301 i 302). Brak takiego przekierowania oznacza, że wyszukiwarka widzi dwie kopie tej samej strony.
Certyfikat SSL musi obejmować oba warianty - to jedna z częstszych przyczyn ostrzeżenia o niezaufanym połączeniu, gdy ktoś wpisze adres z www, a certyfikat wystawiono tylko dla wersji bez. Sprawdzisz to testem SSL.
Całość wiedzy o domenach zbiera przewodnik Domeny internetowe od A do Z.
Nie - subdomeny są elementem domeny, którą już opłacasz, i możesz ich utworzyć dowolnie wiele bez dodatkowych opłat. Jedynym ograniczeniem bywa limit pakietu hostingowego dotyczący liczby obsługiwanych domen i subdomen, ale w typowych pakietach jest on na tyle wysoki, że nikt na niego nie trafia.
W katalogu, jeśli ma wspierać pozycje firmy - a niemal zawsze taki jest jego cel. Treści publikowane pod twojafirma.pl/blog wzmacniają autorytet całej domeny, w tym stron ofertowych. Subdomena ma sens tylko wtedy, gdy blog jest osobnym przedsięwzięciem z własną marką i własną strategią.
Technicznie praktycznie bez ograniczeń. Rozsądek podpowiada jednak, żeby tworzyć tylko te faktycznie używane: każda subdomena to osobny certyfikat do odnowienia, osobne miejsce do zabezpieczenia i potencjalna luka, gdy zostanie zapomniana.
Tak i to jedno z jej głównych zastosowań. Wystarczy skierować rekord DNS subdomeny na adres innego serwera - strona główna zostaje tam, gdzie jest. Tak działają na przykład systemy rezerwacji, panele klienta czy usługi statusowe utrzymywane przez zewnętrznych dostawców.
Nie, o ile nie ruszasz rekordów MX domeny głównej. Subdomena dodaje nowe wpisy w DNS, nie modyfikując istniejących. Ostrożność jest wskazana tylko wtedy, gdy chcesz mieć osobną pocztę na subdomenie - to wymaga własnych rekordów MX i osobnej konfiguracji uwierzytelnienia.
Skasuj ją w panelu hostingu, a potem sprawdź, czy zniknął także rekord w DNS - to ten drugi krok bywa pomijany i to on stanowi zagrożenie. Wpis wskazujący na nieistniejącą już usługę zewnętrzną pozwala osobie trzeciej przejąć adres w Twojej domenie. Warto raz na rok przejrzeć listę rekordów i usunąć te prowadzące donikąd.
Wszystkie poradniki z kategorii: Domeny, DNS i poczta